Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

Podróżne po Chmurze, czyli życie w drodze

11.06.2024 13:00 | 0 komentarzy | 1 568 odsłona | Ewa Solak

Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM". Asia i Bartek Kuk z Chrzanowa od 10 lat podróżują po świecie. Od kilku miesięcy żyją w kamperze, przemieszczając się po Hiszpanii. Osiadły tryb życia to nie dla nich. Są podróżniczymi blogerami.

0
Podróżne po Chmurze, czyli życie w drodze
Kamper Asi i Bartka na tle Gredas de Bolnuevo w Hiszpanii FOT. ARCHIWUM ASI I BARTKA KUK
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Wyprawy po świecie zawsze były ich marzeniem. Poznawanie ludzi, różnych kultur, życia innego niż mieli sami. Wiele lat mieszkali w Wielkiej Brytanii. Przez długi czas to Birmingham było ich domem. Deszcz, wiatr i wilgoć. Zaczęło im to tak doskwierać, że każdy słoneczny promień był dla nich jak prezent. Wreszcie uznali, że nie dadzą się pogodzie. Teraz zawsze jeżdżą w stronę słońca.

Na własną rękę

Zaczęło się w 2016 r., gdy postanowili na własną rękę zwiedzić Wielką Brytanię. Chcieli zobaczyć nie tylko to, co wyczytać można w przewodnikach. Przez przypadek odkryli możliwości, jakie daje tanie latanie, wyszukiwanie promocji na loty za grosze i zwiedzanie coraz to bardziej odległych miejsc.

- Asia pojechała wcześniej z koleżanką na Cypr. Potem obliczyła, ile zaoszczędziła, gdy samodzielnie zorganizowała sobie hotel, przejazd z lotniska i wyżywienie. Tak się zaczęło - opowiada Bartek.

Na własną rękę zwiedzili całą Wielką Brytanię. Do Szkocji pojechali samochodem. Tak się w niej zatracili, że w czapkach i szalikach nocowali w aucie, by być bliżej natury. Poczuli jej piękno, zwiedzając wyspę Skye, uznaną za jedną z najbardziej malowniczych atrakcji Szkocji.

- Boskie widoki - wspomina Asia.

Co tydzień odcinek

Piękno przyrody ich tak zachwyciło, że dokumentowanie swoich wypraw uznali za konieczność. Norwegia, Kanada, Irlandia. Jeździli po kolei, a ich wyprawy można oglądać na kanale YT Podróże po Chmurze. Co tydzień jest kolejny odcinek.

- Marzyliśmy, żeby móc wreszcie kupić kampera i w ten sposób podróżować, bez konieczności szukania kwater czy hoteli. Tym bardziej, że jeździmy z naszym małym zwierzyńcem - śmieje się Joasia.

W podróżach towarzyszą im dwa koty i pies. Nie przeszkadza im ani samochód podskakujący na dziurach, ani częste zmiany otoczenia. Polubili podróże tak, jak ich właściciele. Teraz są w Hiszpanii.

Woda wystarcza na cztery dni

Życie na 13 mkw ze zwierzętami łatwe nie jest. Z minitoaletą, miniprysznicem i minikuchnią. Kiedy pakowali się do kampera, musieli zdecydować, co zabrać, a co wyrzucić. Kamper to nie to samo co dom. Zamiast pięciu garnków do dyspozycji mają dwa. Zamiast baterii kosmetyków parę podstawowych rzeczy jak mydło czy szampon. Pranie po drodze w publicznych pralniach.

- Życie w kamperze uczy radzenia sobie w różnych sytuacjach z tym, co się ma. Tak naprawdę wielu przedmiotów, jakie mamy w domach, naprawdę nie potrzebujemy i nie są nam niezbędne. Wiele osób ciężko haruje na swój komfort, ale czy więcej przedmiotów może nam go dać? - pyta Joasia.

- Okazuje się, że bardzo dużo osób podróżuje w ten sposób. W wielu miejscach są przygotowane pola kamperowe, gdzie można zaparkować na dłużej. Na dachu mamy zamontowane solary, więc mamy prąd, ale co jakiś czas i tak trzeba skorzystać z miejsc serwisowych. Choćby po to, żeby pozbyć się ścieków czy nabrać wodę - opowiada Bartek.

A woda wystarcza im mniej więcej na cztery dni. Służy nie tylko do kąpieli, ale także do mycia garnków. Do picia kupują wodę w butelkach.

W Hiszpanii mięso z mięsem

Podróże pozwalają im nie tylko zwiedzać, ale też poznawać regionalne smaki. Oboje są weganami.

- Dlatego w Hiszpanii nie jest nam łatwo. Jak to mówią, tu się je mięso z mięsem - śmieje się Bartek.

Dzięki zdolnościom kulinarnym Asi dają jednak radę. Stali się mistrzami jednogarnkowych dań warzywnych.

- Nikt by pewnie nawet nie pomyślał, ale warzywa w Hiszpanii wcale nie są tanie. Mają naprawdę świetny zapach i smak, ale nawet oliwki należą do produktów droższych - mówi Asia.

Mięso kupują tylko dla psa i kotów. Miesięcznie wydają na życie 1,3 tys. euro. Wszystkie wydatki zapisują w specjalnym zeszycie.

- Okazuje się, że dokładnie tyle samo wydajemy na życie, co mieszkając w Chrzanowie czy Sosnowcu, gdzie jakiś czas temu kupiliśmy mieszkanie - opowiadają.

Zawsze w stronę słońca

Podróże do najtańszych nie należą, a w końcu trzeba za coś żyć. Niezależnie od tego, gdzie się mieszka. Bartek jeszcze w Polsce skończył socjologię, a Joasia studia biznesowe w UK.

- Na szczęście oboje możemy sobie pozwolić na pracę zdalną i nieograniczoną godzinowo - mówią.

Na 85 dni ostatniej podróży tylko pięć mieli deszczowych. Przenoszą swój dom na kółkach tam, gdzie im się tylko zamarzy.

- Ale zawsze w stronę słońca - śmieją się oboje.

Co dzień kontaktują się z rodzinami w Polsce. Najbliżsi też wyczekują cotygodniowych relacji z podróży na YT.

- Czego mi brakuje? Mojej ulubionej piżamy i kilku innych luźnych ciuchów. No i tego, żeby na kilka godzin wrócić do domu, zapakować rzeczy, które okazują się super przydatne. W kolejną podróż na pewno będzie łatwiej się spakować - przekonuje Asia.

To uzależnia

Ani Asia, ani Bartek nie mają problemu z tym, że żyją w drodze. Na osiadły tryb życia przyjdzie czas.

- Podróżowanie uzależnia - przyznają.

Żeby inni mogli wraz z nimi doświadczyć choćby namiastki emocji podróżników, Asia z Bartkiem nakupowali trochę lepszego sprzętu. Do filmowania, do nagrywania, do montażu. Mają nawet drona. Chcą, żeby ich widzowie mogli pooglądać wszystko z ich perspektywy.

- Może kiedyś uda nam się rozwinąć nasz kanał, bo podróże na pewno są dla nas projektem długofalowym - mówi Bartek.

Nie kryją, że w lecie przyjadą do Chrzanowa. Chcą zobaczyć się z rodzinami, a potem trochę pomieszkać w Sosnowcu. Zamierzają też zrobić cykl programów podróżniczych po Polsce.

Archiwum Przełomu nr 12/2024