Nie masz konta? Zarejestruj się

Chrzanów

OPINIA. Panowie biorą wszystko

08.06.2024 19:20 | 2 komentarze | 3 158 odsłony | Agnieszka Filipowicz
To była prawdziwa łapanka. Telefony i nagabywanie: „Startuj! Nastał czas kobiet". Albo: „Startuj! Potrzebujemy ludzi z energią i pomysłami jak ty". Albo: „Startuj! Jesteś świetnie zorganizowana! Pogodzisz pracę, dom i samorząd".
2
OPINIA. Panowie biorą wszystko
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Takie telefony odbierało sporo aktywnych kobiet, gdy komitety wyborcze tworzyły listy przed wyborami samorządowymi. Czy to oznaczało, że lokalni politycy nagle tak docenili działaczki kultury, społeczniczki, specjalistki w swym fachu? Wcale nie. Chodziło o spełnienie wymogu parytetu na listach wyborczych. Dlatego owi „łowczy", układający listy, nie szczędzili komplementów. Mieli też usta pełne frazesów i sloganów takich o równości, znaczeniu kobiet w życiu społecznym, samorządowym. Musieli chwytać się wielu argumentów, bo przecież statystyki nie zachęcały kobiet do startu w wyborach. W minionej kadencji samorządu na blisko dwa i pół tysiąca gmin w Polsce kobiety rządziły w niespełna trzystu. Oznacza to, że zajmowały 12 proc. najwyższych stanowisk samorządowych. Ostatnie wybory, przy tylko niewielkim wzroście, nie dokonały w tej dziedzinie rewolucji.
Jak zwykle - rzeczywistość zaskrzeczała. Spójrzmy na lokalne podwórko, a dokładniej - na międzygminne związki komunalne, tworzone przez trzy gminy powiatu chrzanowskiego. W 21-osobowych radach miejskich tych gmin kobiety zyskały swoją znaczącą reprezentację. Chrzanów ma 8 kobiet radnych, Libiąż - tyle samo, a Trzebinia - aż 11, czyli pań jest więcej niż panów w radzie. Jak to się przełożyło na rozdanie stołków w tworzonych przez 3 gminy związkach komunalnych? Mowa o około 20 funkcjach łącznie w tych dwóch gremiach związkowych. Ano nijak.
Wszystkie związkowe synekury zgarnęli panowie. Ustalenia w tej sprawie zapadły oczywiście w gronie ludzi obecnie trzymających władzę. O ile w zeszłej kadencji trzy panie zdołały wejść w skład zgromadzeń związków: komunikacyjnego i gospodarki komunalnej (jedna nawet z opozycji!), o tyle w tej kadencji żadnej nie dopuszczono do pełnienia funkcji w związku. Wszak prawo nie nakazuje tu parytetów, więc już udawać nie trzeba, że tak ceni się kobiety i ich kompetencje. Zresztą już mało kto ma złudzenia, że posiadanie kompetencji jest potrzebne do reprezentowania gmin w związkach. Wiadomo, że liczą się tylko układy. Kompetencjami, a tym bardziej - parytetami, po wyborach nikt już sobie głowy nie zawraca. No chyba, że np. jakiś radny lub radna przejdzie z opozycji do rządzącej koalicji. Taka wolta może być pewniejszą gwarancją awansu do związku. Ten handel kwitnie niezmiennie od lat. I tak właśnie robi się lokalną politykę. Zgodnie z zawołaniem Onufrego Zagłoby „Kupą, mości panowie!".