Nie masz konta? Zarejestruj się

Zagórze

Mistrzowska jazda konna Małgosi

10.10.2023 17:00 | 0 komentarzy | 3 366 odsłony | Ewa Solak

Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM". Kiedy pięć lat temu zaczęła jazdę konną, poczuła, że świat nagle nabrał kolorów. Od tamtej pory zawzięcie trenuje. Bierze udział w licznych zawodach jeździeckich, skacząc przez przeszkody. Podczas ostatniej Cavaliady w Krakowie zdobyła III miejsce w Europie Środkowej. Małgosia Zawadzka z Zagórza każdego dnia odkrywa na nowo swoją pasję.

0
Mistrzowska jazda konna Małgosi
Małgorzata Zawadzka ma 14 lat i pochodzi z Chrzanowa. Mieszka w Zagórzu i uczęszcza do tamtejszej szkoły podstawowej oraz trenuje w sportowym ośrodku Jeździeckim RC Riding Center Sosnowice (koło Skawiny). Jeździ konno od 5 lat. FOT. Z ARCHIWUM RODZINNEGO
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Ewa Solak: Od dawna fascynujesz się końmi?
Małgosia Zawadzka: Wydaje mi się, że od zawsze. Chociaż nikt w rodzinie nigdy nie miał konia i nie jeździł konno. Wcześniej przez 3 lata tańczyłam jazz nowoczesny, ale zawsze ciągnęło mnie do zwierząt. W domu był pies, króliczek. Miałam koleżankę, która uczyła się jeździć konno i postanowiłam spróbować. Najpierw uczyłam się w stadninie Ikarion w Bolęcinie, a potem w Zagórzu, w stajni Wesoła Zagroda. Uczyłam się tam jeździć rekreacyjnie na różnych koniach, byłam też wolontariuszką.

Jazda od razu ci się spodobała?
Tak, świetnie czułam się wśród koni. Po dwóch latach jazdy rekreacyjnej po raz pierwszy pomyślałam, że wspaniale byłoby mieć własnego konia i zacząć sportowo jeździć.

Rodzice się zgodzili?
Na początku nie, ale temat wracał jak bumerang. Trzy lata temu doczekałam się swojego ukochanego, pierwszego konia. Rodzice kupili mi klacz Havanę rasy małopolskiej. To konie bardzo wytrzymałe i długowieczne. Zaczęło mi coraz bardziej zależeć na tym, żeby zacząć ten sport traktować serio i ćwiczyć pod kątem sportowym. Zaczęliśmy więc z rodzicami szukać stadniny sportowej.

Udało się.
Tak, ale nie od razu, ponieważ stadnin typowo sportowych w okolicy nie ma zbyt wiele. Mama znalazła stadninę w Sosnowicach pod Krakowem i czekaliśmy kilka miesięcy na wolne miejsca, żeby można było wstawić tam moje dwa konie, bo okazało się, że Havanka ma chorą nogę i nie może skakać. Rodzice zgodzili się kupić drugiego konia, tym razem już sportowego. To też była klacz - Beauty MK.

Trenowałaś w nowej stadninie RC Riding Center Sosnowice i startowałaś na zawodach. Na obu klaczach jednocześnie?
Nie, na Havanie jeździłam już tylko delikatne treningi i w terenie, a na Beauty zaczęłam trenować skoki pod okiem kilku sportowych trenerów: Krzysztofa Złockiego - właściciela stadniny, Moniki Grundkowskiej, Szymona Kowalskiego oraz Michała Kazimierczaka i Małgorzaty Koszuckiej. To bardzo utalentowani trenerzy, z dużymi osiągnięciami w Polsce i Europie. Nad całą logistyką na co dzień i na zawodach czuwa pani Wioletta Złocka.

Beauty przyniosła ci szczęście.
Na Beauty zrobiłam swoje pierwsze odznaki jeździeckie Polskiego Związku Jeździeckiego: brązową, która upoważniała mnie do zawodów regionalnych i do konkursów w wysokości 100 cm (klasa L), a kilka tygodni później - srebrną. Dzięki niej mogę startować w zawodach do 110 cm (klasa P). Egzaminy na odznaki składają się z trzech etapów i zdaje się je przed sędziami PZJ. Nie są łatwe i składają się z części skokowej, ujeżdżeniowej oraz teoretycznej (300 pytań). W listopadzie 2021 r. pojechałam z Beauty na nasze pierwsze zawody do Zakrzowa. Wygrałam swoje pierwsze konkursy na wysokości 80 cm i 90 cm. Miałyśmy wspólnie jeszcze kilka zawodów regionalnych. W kwietniu 2022 r., po zawodach w Leśnej Woli, gdzie skakałyśmy 100 cm, Beauty nabawiła się kontuzji i zerwała ścięgno, co wykluczyło ją ze skakania na dłuższy czas.

Co zrobiłaś? Wymieniłaś konia?
Postanowiliśmy ją zaźrebić. Maluszek przyjdzie na świat końcem czerwca tego roku. To będzie moje kolejne nowe wyzwanie i nauka, jak wychowywać i uczyć źrebaczka. Na miesiąc przerwałam zawody, szukając konia, dzięki któremu nie musiałabym przerywać treningów i sezonu w zawodach. Udało się znaleźć Contento - konia rasy westfalskiej. To koń stworzony do konkursów klasy CC (135 cm). Dużo się na nim nauczyłam. Zdobyłam na nim licencję sportową, co upoważnia mnie do startów N1, czyli 125 cm, konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych. Naszym największym wspólnym osiągnięciem jest wicemistrzostwo Małopolski w kategorii Junior Młodszy na dużym koniu. Zawody odbywały się we wrześniu 2022 r. w Niepołomicach w KJK pod Żubrem.

Contento nie był twoim ostatnim koniem.
Nie. Kiedy mój trener zauważył, w jak szybkim tempie osiągam kolejne sukcesy, zaproponował rozważenie zakupu jeszcze jednego konia sportowego. To daje jeszcze więcej możliwości w rozwoju sportowym. W ten sposób w naszej końskiej rodzinie w październiku 2022 r. pojawił się wałaszek o imieniu Chuck Norris - koń rasy hanowerskiej startujący w konkursach Dużej Rundy, czyli 145 cm.

Na nim pierwszy raz w życiu wystartowałaś na krakowskiej Cavaliadzie.
Tak, ale wcześniej wzięłam udział w kilku innych zawodach ogólnopolskich i zdobyliśmy 2. oraz 5. miejsce w KJK Szary Michałowice w listopadzie i grudniu 2022. Dopiero początkiem marca tego roku pojechaliśmy na Cavaliadę. Odbyła się w Tauron Arenie. Zdobyliśmy w finale III miejsce w kategorii Amatorów CSI Am-a 115 cm. Było to bardzo duże przeżycie dla mnie, dla rodziców, dla całej rodziny.

Twoi rodzice nauczyli się jeździć konno?
Mama i tata na początku podchodzili do koni z dużym dystansem. Teraz już wszystko potrafią przy koniach zrobić, ale oswajanie się trochę trwało. Wszyscy w rodzinie uczyliśmy się tego dopiero, bo wcześniej nikt konno nie jeździł. Gdyby nie pomoc mamy i taty w codziennym wożeniu mnie na treningi i zawody, to sama na pewno nie dałabym rady. Przed zawodami wszystko trzeba przygotować, przemyśleć, co zabrać dla koni i dla mnie. W stajni podczas zawodów wyjazdowych jesteśmy zazwyczaj już od godz. 5 rano i do późnego wieczora. Jest dużo pracy. Wszystko robimy z rodzicami: karmimy konie, wyprowadzamy, sprzątamy w boksach, czyścimy sprzęt.

Na co dzień często trenujesz?
W takcie roku szkolnego mam treningi pięć razy w tygodniu po dwie godziny. W wakacje sześć razy w tygodniu. Ale oczywiście nie tylko trenowanie zabiera czas, bo do stadniny muszę przecież dojechać, a potem stamtąd wrócić. Sama też muszę przygotować konie do treningu. Za każdym razem całego konia trzeba wyczyścić, wyczesać sierść, ogon, grzywę, wyczyścić również kopyta i go osiodłać. Ja też muszę się przygotować: ubrać w odpowiedni strój, kask, bryczesy.

Masz czas na naukę?
Staram się jak najlepiej godzić szkołę z moją pasją. Dobrze się uczę, dzięki czemu mogę poświęcać mój wolny czas na sport. Dzięki wparciu dyrektor szkoły - Magdalenie Wożniak oraz wychowawczyni Helenie Domin udaje mi się godzić wyjazdowe zawody z zajęciami szkolnymi. Bardzo im za to dziękuję.

Kończysz szkołę podstawową, przed tobą egzaminy, co dalej?
Teraz mam dużo nauki, trochę stresu też czuję z powodu zbliżających się egzaminów, ale mam już złożoną część dokumentów do dwóch szkół średnich. Mam jeszcze jedną pasję i trochę się jeszcze łamię, czy nie wykorzystać jej w przyszłości.

Co masz na myśli?
Uwielbiam kolekcjonować stroje do jazdy konnej i w ogóle podoba mi się projektowanie mody. Może udałoby mi się rozwijać kiedyś w tym kierunku, może na studiach i połączyć to z pasją do koni.

W twojej garderobie faktycznie można chodzić jak po sklepie z wyposażeniem do jazdy konnej.
Mam sporo rzeczy służących tylko do tego sportu. To rzeczy typowo na codzienne treningi, jak i na zawody galowe, eleganckie: frak, białe koszule startowe, białe bryczesy. Strój jest ważnym elementem pary na zawodach, jaką jeździec tworzy z koniem. To jedność.

Czyli jednak przyszłość zwiążesz z końmi?
Zdecydowanie tak. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. Marzy mi się własna stadnina koni, trenowanie osób oraz sędziowanie na zawodach. Teraz między szkołą i egzaminami przygotowuję się do Mistrzostw Polski w Jakubowiach, gdzie w sierpniu wystartuję z Contento i Chuckiem. Chciałabym też w tym roku uzyskać II klasę sportową. Planujemy z trenerami jeszcze wyjazdy na konkursy międzynarodowe CSI 120 cm i 125 cm. Konie to zdecydowanie moja pasja, moje życie. To sposób na spędzanie czasu. Pozwala mi się zrelaksować, a jednocześnie uczy pokory.

Archiwum Przełomu nr 13/2023