Nie masz konta? Zarejestruj się

Ziemia chrzanowska

W tych katastrofach kolejowych na lokalnych torach były ofiary śmiertelne i ranni

15.05.2022 11:00 | 0 komentarzy | 2 975 odsłony | Marek Oratowski
Od pierwszego dużego wypadku kolejowego w naszym regionie w tym roku minęło 110 lat. Potem miało miejsce kilka innych. O niektórych pisały gazety w całym kraju.
0
W tych katastrofach kolejowych na lokalnych torach były ofiary śmiertelne i ranni
Akcja ratunkowa po katastrofie kolejowej na stacji w Krzeszowicach w 1934 roku, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

W dniu 3 marca 1912 roku doszło do katastrofy kolejowej w Trzebini. W zderzeniu pociągu z lokomotywą przetaczającą wagony rannych zostało około stu pasażerów, część zmarła w szpitalach.

17 lutego 1919 roku także w Trzebini nastąpiło zderzenie dwóch pociągów. Kilkanaście osób zostało rannych.

Natomiast 8 marca 1925 roku w Dulowej pociąg osobowy relacji Łódź - Kraków najechał na pociąg towarowy. Zginął kierownik pociągu, a kilku pasażerów zostało rannych. Okazało się, że winę ponosili kontroler zwrotnic i zwrotniczy.

2 października 1934 roku miała miejsce katastrofa kolejowa w Krzeszowicach, w której zginęło 12 osób. Na stojący przy semaforze przed stacją pociąg pospieszny z Gdyni najechał pociąg pospieszny z Wiednia.
„W maju 1935 roku sąd uznał, że winnymi tragedii byli Antoni D., który wyprawił pociąg wiedeński do Krzeszowic po tym samym torze, na którym stał jeszcze pociąg z Gdyni i Gabriel N., który swoim zaniedbaniem przy wydawaniu polecenia służbowego przyczynił się do błędnej decyzji Antoniego D. Obaj oskarżeni otrzymali kary więzienia w zawieszeniu. Antoniego D. skazano na półtora roku więzienia, a Gabriela N. na rok. Dwaj inni oskarżeni - Bartłomiej Z. i Antoni K. - zostali uniewinnieni. Popołudniówka "Tempo Dnia", zamieszczając relację z ogłoszenia wyroku, sugerowała, że wyrok nie był oczywisty. Adwokaci oskarżonych zapowiadali apelacje, a cała sprawa, mimo że od tragedii minęło już pół roku, nadal budziła emocje" - pisał o tej tragedii na łamach „Przełomu" Lucjan Siewiorek.

Także w Krzeszowicach w nocy z 16 na 17 grudnia 1935 roku lokomotywa pociągu towarowego wpadła do rzeki. W wypadku zginęło dwóch kolejarzy prowadzących pociąg.

Natomiast 9 maja 1964 roku o godzinie 23.50 doszło do katastrofy kolejowej kilometr od stacji w Chełmku. W wypadku zginęło 13 osób, a 15 odniosło obrażenia.

„Skład pociągu towarowego zbliżającego się w kierunku Oświęcimia rozerwany został na szlaku i zanim udało się ściągnąć na stację blokujące tory wagony, wpadł na nie nieopatrznie wypuszczony ze stacji Libiąż pociąg osobowy. Wracali nim do domów pracownicy okolicznych zakładów pracy zatrudnieni na drugiej zmianie. Skutki zderzenia okazały się tragiczne" - pisała o zdarzeniu „Gazeta Krakowska".

Ranni trafili do szpitali w Oświęcimiu i Chrzanowie. O tragedii przypomina kapliczka zawieszona na drzewie w pobliżu miejsca katastrofy.

W czasach współczesnych także zdarzały się różne wypadki i incydenty na torach. Na przykład w 2011 roku pisaliśmy, że wykoleiło się siedem wagonów pociągu towarowego wiozących kamień. Skład obsługiwał trasę Chrzanów-Żelatowa. Za wypadek odpowiedzialni byli złodzieje, którzy ... rozkręcili tory. Na szczęście nikt nie ucierpiał.