Nie masz konta? Zarejestruj się

Przełom Online

Na basenach termalnych można spędzać czas o każdej porze roku, czyli węgierskim szlakiem ciepłych źródeł

12.08.2021 15:00 | 0 komentarzy | 3 609 odsłony | Ewa Solak
Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM".
Baseny termalne to świetne miejsce na wypoczynek.
0
Na basenach termalnych można spędzać czas o każdej porze roku, czyli węgierskim szlakiem ciepłych źródeł
Polacy bardzo lubią wypoczywać w kompleksie basenów termalnych w Hajduszoboszlo
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Zorganizowanie urlopu w czasie pandemii wcale nie było trudne. Wymagało tylko wyznaczenia konkretnego celu, z którego w razie zamknięcia granic łatwo dałoby się szybko uciec z powrotem do Polski. Miał także spełniać jeden podstawowy warunek - gwarantować lepszą niż w Polsce pogodę. Padło - nie po raz pierwszy zresztą - na Węgry.

Basen ze sztuczną falą w Hungarospa w Hajduszoboszlo

Tatralandia w ramach przerwy
Podróżowanie z dzieckiem wymaga cierpliwości i samozaparcia. Zwłaszcza, gdy z zaplanowanych trzech godzin jazdy robi się sześć, a mrożona kawa na każdej następnej stacji benzynowej przestaje smakować. Dlatego warto zaplanować dłuższą przerwę w trasie. W podróży na Węgry takim miejscem może być Tatralandia na Słowacji. Dla dzieci idealna, dla rodziców trochę mniej. Szczególnie, gdy po wyjeździe stamtąd zaglądną do portfela. Niemniej jednak miejsce jest świetne, blisko, a warunki w wiosce wakacyjnej naprawdę dobre.

Eger - widok z zamku


Tatralandia jest bardzo lubiana przez Polaków, co można podsłuchać między leżakami. Dla miłośników mocnych wrażeń wymarzone. Mnóstwo zjeżdżalni, mnóstwo adrenaliny. Dla preferujących spokój - cieplutka woda termalna. W zasadzie można wypoczywać od rana do wieczora. Restauracje, bary i sklepiki oferują wszystko, czego dusza zapragnie. My jedziemy dalej.

Plaża w Hungarospa

Slumsy przy granicy
Kierujemy się na węgierski Eger - miasto znane nie tylko z term, ale również z wina. Jadąc tam ze Słowacji, warto się przygotować na mocne wrażenia. Wschodnia część Słowacji, zwłaszcza przy granicy z Węgrami, przypomina gigantyczne slumsy. Rozpadające się domy, półnagie, ciemnoskóre dzieci biegające po ulicach i suszące się na długich sznurach szmaty. W niektórych miejscach naprawdę można przecierać oczy ze zdziwienia. Wrażenie, że lada chwila wszystko się rozsypie jest przytłaczające. Do tego kręte, dziurawe drogi.
Tuż za węgierską granicą robi się trochę lepiej, a im bliżej głębi kraju, przyjemniej. Eger to miasto wyjątkowe i warte odwiedzenia. Choćby tylko na dwa dni.

Wino z Egeru - półwytrawne, bardzo popularne w plastikowych butelkach, bez banderoli. Można je kupić w niewielkich sklepikach przy głównych ulicach

Kąpiele i wino
Z każdym kilometrem na południe Europy temperatura rośnie. Dlatego Węgry są lubiane także jesienią. Docieramy do Egeru, gdzie czeka na nas kompleks termalny, ale także sporo do zwiedzenia. Przepiękne i urokliwe centrum starego miasta tętni życiem do późnego wieczora, a przy głównej ulicy organizowane są plenerowe koncerty. Goście przy kawiarnianych stoliczkach popijają wino i słuchają. Inni idą zwiedzać zamek. Jest w części remontowany, ale i tak sporo w nim obejrzymy. Trasę można zaplanować jako spacer na pół dnia. Całe miasto widać jak na dłoni.

Na kąpielisku termalnym na pewno nie będziecie się nudzić. Dla dzieci atrakcje ze zjeżdżalniami, a dla dorosłych ciepłe źródła. Bilet dla dorosłej osoby na cały dzień kosztuje w przeliczeniu niecałe 30 zł, dla dzieci mniej. Jeśli ktoś lubi dobrze zjeść, to jest w czym wybierać. Restauracji i niewielkich knajpek jest pełno. Jedzenie smaczne i stosunkowo niedrogie. Będąc w Egerze, trudno sobie odmówić wina. Sklepy z nim są przy każdej ulicy i wszystkie oferują lokalne specjały. W pobliskiej Dolinie Pięknej Pani można degustować wino do woli. To miejsce, gdzie klimat piwniczek i sklepików przyciąga nie tylko miłośników tego trunku.

Hajduszoboszlo - HungaroSpa

Żeby polskiej tradycji stało się zadość, warto odwiedzić wakacyjną mekkę Polaków z lat 80. - Hajduszoboszlo. Dziś również naszych rodaków jest tam wielu. Wyjątkowo sympatyczne miasteczko turystyczne, którego najważniejszym punktem jest kompleks basenów termalnych, zwany przez miejscowych „HungaroSpa". Pomyślane zarówno dla małych dzieci, jak i dorosłych. Stosunkowo niedrogie, bo całodzienny bilet kosztuje ok. 35 zł dla osoby dorosłej. Oczywiście są też karnety i bilety ulgowe. Atrakcji jest tyle, że można tam spędzać całe dnie. Dla rodziców z dziećmi to miejsce wprost wymarzone, a ciepła woda w basenach, sztuczna fala w kilku z nich, palmy i plaża dają wrażenie kurortu znacznie bardziej oddalonego od Polski niż Węgry.

Restauracji jest mnóstwo i serwują także dania polskie, więc oprócz langoszy (placków) można zjeść np. rosół z makaronem. Ale warto spróbować czegoś innego, choćby ryb. Węgrzy morza nie posiadają, za to mają patent na serwowanie morszczuka. Nazwa węgierska jest nie do powtórzenia, ale menu po polsku sporo ułatwia.
W trakcie sjesty warto pomyśleć o miejscu na następne wakacje. Może nad węgierski Balaton?

Archiwum Przełomu nr 39/2020