Nie masz konta? Zarejestruj się

Żarki

Olo i Dukat poznają świat, a Joannie marzy się rozpoczęcie alpakoterapii

29.07.2021 15:00 | 1 komentarz | 4 020 odsłony | Marek Oratowski
Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM".
Czasami zachowanie alpak wywołuje uśmiech. Na przykład nie wiedzą, że ich odbicie jest w szybie. Niedawno Olo się przeglądał i wyraźnie nie spodobała mu się alpaka w szybie, bo na nią napluł - opowiada Joanna Małecka z Żarek, nauczyciel kształcenia integracyjnego w SP nr 8 w Chrzanowie, olifrenopedagog i terapeuta integracji sensorycznej. Marzy jej się rozpoczęcie alpakoterapii.
1
Olo i Dukat poznają świat, a Joannie marzy się rozpoczęcie alpakoterapii
Alpaki z Żarek bardzo lubią marchewkę. Na zdjęciu z ich właścicielką Joanną Małecką
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas
Marek Oratowski: Jak pani nazwała swoje nowe zwierzęta?
Joanna Małecka: Biały to Olo, a brązowy Dukat. Tak zostały nazwane już w hodowli, z której je kupiłam kilka tygodni temu. Zwierzęta są zaczipowane, mają certyfikaty i są wpisane do rejestru Polskiego Związku Hodowców Alpak. Do niedawna w Polsce funkcjonowały jako dzikie. Teraz alpaka ma status zwierzęcia dzikiego, które można utrzymywać jako gospodarskie. Oczywiście z obowiązkiem dbania o jego dobrostan.

Skąd czerpała pani wiedzę na temat alpak?
- Przeszłam kurs ich chowu i hodowli. W ciągu tygodniowego pobytu u państwa Pietrzykowskich pod Koninem, mających aż 120 osobników, nabyłam wielu praktycznych umiejętności. Między innymi nauczyłam się pielęgnacji - przede wszystkim zmiany ściółki. Muszę przyznać, że to bardzo czyste zwierzęta. Wybierają sobie jedno miejsce, gdzie się załatwiają. Podczas kursu asystowałam także przy porodzie. Ciąża trwa aż jedenaście miesięcy i zwykle rodzi się tylko jeden mały osobnik. Dlatego alpak nie ma zbyt wiele na świecie. Ich hodowla jest rozpowszechniona głównie w Niemczech i Anglii. Bardzo zależało mi, żeby kupić zwierzęta przyzwyczajone już do kontaktu z ludźmi. Zanim kupiłam alpaki, ich właściciele sprawdzili, czy będą miały u mnie odpowiednie warunki.

Jak znoszą polską, dość kapryśną pogodę?
- Trzeba się wykazać czujnością w lecie, by nie uległy przegrzaniu - dlatego na początku maja należy je ostrzyc. Do zimna są przyzwyczajone, bo ich włókno jest bardzo ciepłe. Zresztą ich przodkowie żyli na dużych wysokościach w Andach, gdzie panują niskie temperatury.

Co jedzą?
- Głównie trawę i siano. Całe wakacje suszyłam dla nich siano u swojej siostry. Mają też swoje przysmaki, na przykład marchewkę. Zbyt dużych kawałków nie przełkną, więc trzeba ją zetrzeć. Dostępny jest także specjalny granulat lub pasza z minerałami i witaminami. Oczywiście muszą też mieć stały dostęp do świeżej wody. W doglądaniu i karmieniu pomaga mi 16-letni syn Maciej. Wspomaga mnie w treningu, bo są dwa osobniki, a ich trening musi być równoczesny. Mąż na początku był sceptyczny co do alpak. Do czasu aż u naszych znajomych w centrum Gniezna zobaczył zagrodę z alpakami, świnkami, kurami, królikami, owcami i kozami. Wtedy się przekonał.

Musiała pani zmienić trochę otoczenie domu, by miały odpowiednie warunki.
- Tak. Przybyło ogrodzenie, postawiliśmy także stajenkę, która jest ich schronieniem. Ma zapewnić ochronę przed wiatrem i deszczem. W każdej chwili mogą do niej wejść. Na noc są zamykane, bo niedaleko jest las i pojawiały się u nas niekiedy lisy. Na wybieg dla nich służy teren, który wcześniej był sadem i łąką.

Na czym polega ich trening?
- Na odczulaniu. Alpaki mają odruchy obronne przy dotykaniu ich. Nie lubią tego. Olo już się da dotknąć, ale Dukat, wymagający dłuższej socjalizacji, jeszcze nie. Moje zadanie polega na tym, by stały się przyjazne dla człowieka. Potrzebuję od półtora roku do dwóch lat, bym mogła zacząć alpakoterapię. W Polsce jest kilka ośrodków kształcących alpakoterapeutów. Chciałabym prowadzić zajęcia z alpakami dla dzieci. Taka terapia byłaby dla osób z różnymi chorobami i dysfunkcjami, jak zespół Downa lub autyzm. Niektóre dzieci boją się jednak dużych zwierząt, ale sporo z nich nie ma takich obaw. Alpaki są fajne dla osób nadpobudliwych. Bo chcąc dotknąć zwierzę, pogłaskać je lub nakarmić, nie mogą wykonywać gwałtownych ruchów. Do terapii nadają się samce. Samiczki mają mocno rozwinięty instynkt macierzyński, co może stanowić przeszkodę.

Obok wybiegu widać grządki.
- Robię też różne nasadzenia. Chcę wprowadzić dodatkowe elementy hortiterapii. To znaczy wykonywania w ogrodzie pracy fizycznej związanej z jego utrzymaniem. Dzięki temu powstałaby koło naszego domu zagroda edukacyjna.

Sąsiadom nie przeszkadza takie egzotyczne towarzystwo?
Mam nadzieję, że nie. Zresztą za naszym płotem pasą się owce.

Rozpieszcza pani swoje alpaki?
- Nie powinno się ich rozpieszczać, bo może to wywołać syndrom tzw. wściekłej alpaki. Jeżeli uznają człowieka za członka stada, będą chciały go zdominować. Alpaka rozpieszczona może się stać agresywna. Czasami ich zachowanie wywołuje uśmiech. Na przykład nie wiedzą, że ich odbicie jest w szybie. Niedawno Olo się przeglądał i wyraźnie nie spodobała mu się alpaka w szybie, bo na nią napluł...

Alpaki to zwierzęta wielbłądowate, zamieszkałe na terenie Ameryki Południowej. Są bardzo delikatne, ale i samowystarczalne. Łatwo im zaadaptować się w nowym środowisku. Dorosłe alpaki mają około 85 cm wysokości oraz ważą od 50 do 80 kg. Zwierzęta żyją około 20 lat. Alpaki nie mają zębów siecznych, rogów, pazurów ani kopyt. Posiadają wyjątkową wełnę, która jest bardzo ciepła, lekka oraz niezwykle miękka. Jest również zaskakująco mocna i wytrzymała, co sprawia, że idealnie nadaje się do procesu jej przetwarzania. Wełna z alpak jest uznawana jako jedna z najlepszych naturalnych wełen na świecie
(źródło: www.alpaki.pl).

Archiwum Przełomu nr 39/2020