Nie masz konta? Zarejestruj się

Myślachowice

Mama i córka mają sentyment do dawnego szpitala

02.07.2021 16:00 | 2 komentarze | 2 637 odsłony | Łukasz Dulowski
Z ARCHIWUM TYGODNIKA „PRZEŁOM".
Szpitalik zakaźny w Myślachowicach, w którym pracowała jako pielęgniarka Grażyna Pustułka z Zagórza, „zaraził" córkę - Joannę Bizoń, pasjonatkę fotografii.
2
Mama i córka mają sentyment do dawnego szpitala
Grażyna Pustułka i jej córka Joanna Bizoń
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Zanim przejdziemy do rodzinnych opowieści, kilka słów o historii zabytkowego obiektu, bo nie zawsze trafiali tam pacjenci z żółtaczką. Stoi na pochyłym zboczu, przy szosie krajowej, zaraz za wjazdem do Myślachowic. Przypomina staropolski dworek z czterema kolumnami przy wejściu, podtrzymującymi balkon. Wszak został wzniesiony w dwudziestoleciu międzywojennym z przeznaczeniem na siedzibę dyrektorów trzebińskiej kopalni. Potem funkcjonowało w nim przedszkole górnicze, aż wreszcie w 1972 r. przeniesiono do willi w Myślachowicach oddział zakaźny z chrzanowskiego, starego szpitala. Pierwszym ordynatorem został doktor Piechowicz, a po nim doktor Krystyna Srebnicka.

Fasada dawnego szpitalika zakaźnego w Myślachowicach

Dominowała żółtaczka
Grażyna Pustułka z Zagórza zaczęła pracować w szpitaliku w Myślachowicach w 1982 r. Przez dwa lata była tam pielęgniarką.
- Wśród chorych dominowali pacjenci z żółtaczką. Często leczyliśmy też półpasiec i zapalenie opon mózgowych - mówi.
Wspomina, że w 1985 r. wybuchła tak duża epidemia zapalenia opon mózgowych, że chorzy nie mogli się pomieścić w Myślachowicach. Wtedy połowa oddziału płucnego w Chrzanowie stała się oddziałem zakaźnym.

Weekend w zakaźnym
Do szpitalika w Myślachowicach pacjenci byli kierowani najczęściej z poradni. Zwykle sami przychodzili lub przyjeżdżali prywatnymi samochodami. Funkcjonowała izba przyjęć. Przeprowadzano wywiad środowiskowy i... do łóżka. Czasem całe rodziny leżały w Myślachowicach, bo żółtaczka pokarmowa przechodziła z ojca na syna lub odwrotnie. Na dole zorganizowano salę dla mężczyzn i dzieci, na górze dla kobiet. Ordynator i lekarze dyżurni siedzieli w jednym pomieszczeniu. Kuchnia była w piwnicy, skąd posiłki dla pacjentów jechały windą na korbkę.
- Zapamiętałam, że w porywach było nawet 30-40 chorych, a przecież budynek nie jest duży. Lekarz, jak zaczynał dyżur w sobotę, to kończył dopiero w poniedziałek rano. Na weekend szedł do zakaźnego - stwierdza Grażyna Pustułka.

Ciasne korytarze i...

Pacjenci z zakładu karnego
- Szpitalik w Myślachowicach nie posiadał żadnej ochrony ani nawet portiera, więc w nocy nikt nas nie pilnował. Tylko personel i pacjenci. Trochę mieliśmy stracha, bo często wśród chorych byli więźniowie z zakładu karnego w Trzebini. Na przykład wątroba im nie wytrzymywała i lądowali u nas - kontynuuje pani Grażyna.
Zgony w szpitaliku w Myślachowicach rzadko się zdarzały, ale gdy już ktoś zmarł, to zwłoki przenoszono do ziemianki na tyłach budynku.

... jedno z pomieszczeń dla pacjentów

Klimat jak z horroru
- Powiedziałam sobie, że nigdy w życiu nie wejdę do tej ziemianki - stwierdza Joanna Bizoń, córka pani Grażyny.
Chętnie jednak odwiedza szpitalik w Myślachowicach, ze względu na swoje pasje fotograficzne.
- Lubię tam jeździć. A zaczęło się tak, że podczas zlotu klasyków w Trzebini namówiłam mojego męża Sebastiana i znajomych, żeby tam podjechać. Później wybieraliśmy się do Myślachowic na różne sesje zdjęciowe, bo jest tam klimat jak z horroru - przyznaje Joanna Bizoń.
My też nie polecamy wchodzenia do dawnego szpitaliku zakaźnego, bo po pierwsze obiekt znajduje się w bardzo złym stanie technicznym, a po drugie stanowi własność prywatną.

 

O architekturze
„Willa wzniesiona z cegły, tynkowana, na planie zbliżonym do prostokąta, z ryzalitem od pd. i przybudówką od północy, poprzedzona schodami od zachodu, podpiwniczona, parterowa, z poddaszem użytkowym, nakryta dachem uskokowym polskim (...). Na środku fasady zachodniej charakterystyczny portyk czterokolumnowy, podtrzymujący balkon (...) - czytamy w „karcie gminnej ewidencji zabytków" dla myślachowickiej willi, sporządzonej w 2007 r.
I jeszcze kilka zdań o wartościach architektonicznych: „Willa ta stanowi bardzo dobry przykład tzw. „stylu dworkowego" w architekturze polskiej, odwołującego się do tradycji polskich barokowo-klasycystycznych siedzib szlacheckich z XVII i XVIII w. Ma oryginalną formę architektoniczną i mimo złego stanu zachowania możliwa jest jej adaptacja do nowych funkcji".

Archiwum Przełomu nr 36/2020